
Szatan w ciemności łowi, jest to nocne zwierzę, Chroń się przed nim w światło, tam cię nie dostrzeże.
Adam Mickiewicz
|
|
2007-05-19
My, dzieci z dworca ZOO
|
Witajcie! Postanowiłem napisać tę notkę, ponieważ ostatnio przeczytałem bardzo ciekawą książkę. Zapewne wiele osób ją czytało, wiem to z subiektywnych opinii umieszczanych na innych blogach. Sam czytałem je z uwagą, lecz pomysł żebym sam ją przeczytał jakoś nie wpadł mi do głowy. Dopiero niedawno uświadomiłem sobie, że skoro dużo ludzi pisze na temat tej książki, to może w końcu warto zapoznać się z jej treścią... Tak właśnie zrobilem, ostatnią stronę przeczytałem dosłownie przed chwilą, a całą czytalem zaledwie dwa dni. Mam na myśli książkę pt. "My, dzieci z dworca ZOO" ("Wir Kinder vom Bahnhof Zoo"), która jest zapisem wspomnień nastoletniej Christine F. Przeżycia dziewczynki utrwalili niemieccy dziennikarze w czasie tzw. fali norkomani w latach siedemdziesiątych. Jej relacja, to wstrząsająca opowieść o narkomance, którą się stala już jako zaledwie dwunastolatka. "Umówiliśmy się z nią na wywiad, który miał być uzupełnieniam naszych badań nad sytuacją młodzieży. Na rozmowę przewidywaliśmy dwie godziny. Z dwóch godzin zrobiły się dwa miesiące. (...)", to kilka zdań, które pojawiają się już na pierwszej stronie od autorów. Samo przeczytanie ich uświadomiło mi, że książka ta nie jest jedynie zwykłym zapisem przeżyć, to coś znacznie więcej... Oczywiście nie myliłem się. Mogę śmiało powiedzieć, iż ta książka jest dla mnie jedyną, po której przeczytaniu żałowałem, że była tak krótka. Główną bohaterką jest wspomniana już Christine, która jako praktycznie małe dziecko sięgnęła po tzw. "narkotyli lekkie". Pochodziła z rodziny nazbyt nie wyróżniającej się niczym szczególnym, czyli takiej, w której każdy nowy dzień stawał się polem bitwy o utrzymanie rodziny. Rodzice Christine mieli wielkie plany na przyszłość, lecz nigdy jej ojcu nic nie wychodziło, jak twierdził. Swoją złość wyładowywał na swych niczemu winnych dzieciach, czyli Christine i jej o rok modszej siostrze. Matka była dla dzieci jedynym oparciem, do niej szły z problemami i to ona pracowala, aby utrzymać siebie i rodzinę. Kolejny plan ojca okazal się nie wypałem, jednak aby go realizować konieczna była przeprowadzka do Berlina. Christine musiała zmienić szkołę. W tym momencie zaczynają pojawiać się jej pierwsze problemy. Od zawsze chciała zwracać na siebie uwagę i chciała być w centrum zainteresowania. Dowodem na to, jest jej pozyskiwanie pozycji lidera w klasie. Zapewne przyczyną takiego działania, był jej ojciec, który używał w stosunku do nij siły fizycznej. On również pragną, aby wszystko szło po jego myśli. Jak twierdzi Chrestine, wcale nie miała za złe ojcu, że ją "rżną", kochała go, jednak czula przed nim ogromny lęk. W jej życiu rozpoczą się nieunikniony proces dojrzewania, okres w którym pragnie się probować zupełnie nowych rzeczy i chęć przeżywania nowych doświadczeń. Jej rodzina powoli zaczęła przekształcać się w obraz patologiczny, gdzie jedynie matka byla podporą. Nieuniknionym był ich rozwód. Chreistine zaczęła poznawać nowych ludzi, w końcu doprowadziło to, do pierwszego kontaktu z narkotykami... Później wszystko potoczyło się własnym torem, na ktory i sama bohaterka nie miała żadnego wpływu. Zaczęła zawiązywc nowe przejaźnie, tworząc tzw. paczki, w których wszyscy powoli stawali się coraz bardziej uzależnieni. Palili haszysz, zażywali kwas. Wszystko wydawało się im niewinnym nałogiem, który mogą przerwać w każdej chwili. Jedym słowem twierdzili, że mają nad tą całą sytuacj zupełną kontrolę. Christine zaczęła stawać się prawdziwą norkomanką. Uczęszanie do różnych klubów młodzieżowych dopełniło swego dzieła. Jej matka była całkowice nieświadomą co dzieje się z jej córką, liczne kłamstwa tuszowały przed matką całą sprawę. W końcu Christine w gronie znajomych staje się prawdziwą narkomanką, po raz pierwszy w "Soundzie" zażywa heroinę. Dla młodych ćpunów, hera była czymś w rodzaju ostatecznego uzależnienie, z którego nie ma wyjścia. Tak stalo się i dla niej, dla nastolatki, która tak naprawdę nie zdawała sobie sprawy z wielkości swego wyskoku i jego następstw. Dalsze jej koleje były "bardzo proste". Wstąpiła w proceder bez rozwiązania, w błędne koło bez wyjścia. Po kilku razach zażycia heroiny uzależniła się od niej fizycznie i psychiznie. Jej organizm wymagał od niej dostarczania nowych dawek narkotyku, w celu jego zaspokojenia. Stała się niewolnikiem swego ciała i duszy. Dla dziecka pochodzącego z rodziny niezamożnej było przeszkodą w zdobywaniu narkotyków. Wraz za swym chłopakiem Detlefem, również narkomanem, musieli zdobywać pieniądze na wszelakie sposoby. Cel był jedyn, zaspokoić "głód". Jak wszyscy uzależnieni z Berlina jedyną łatwą metodę na zarobek widzieli w sprzedawaniu swego ciała. Rozpoczęli codzienne wizyty na tytuowym Dworcu Zoo, gdzie chodzili prostytuować się. Stali się poprostu cieniami, które poddają się swym właścicielom, czyli heroinie. Drążyli coraz głębiej w swym uzalenieniu, ich organizmy potrzebowały coraz to większych dawek. Musieli posunąć się do wszystkich metod, na czele z kradzieżą, czy dilowaniem. Zawsze towarzyszyli Christine w zdobywaniu hery jej przyjaciele z paczki, gdzie wraz z nią uczęszczali na dworzec, który stał się dla nich zwykłą rutyną. Wszystcy byli na tzw. "gigancie", czyli uciekali z domów, w których nie widzieli swego miejsca. Zdawali sobie sprawę z wagi swego uzależnienia i jedyną metodą na wyleczenie był odwyk. Jednak i ten proces nie zawsze był skuteczny, ponieważ kończył się zazwyczaj ucieczką. Christin często probowała takich działań, lecz okazywały się syzyfowymi. Uzależnienie przerastało ją ponad wszystko. W końcu zdecydowała się na ostateczny krok, jakim był zakład dla chorych psychicznie. Liczyła, że panujący tam zaostrżony rygor rozwiąże sprawę. Była to dla niej ostatnia deska ratunku. Często myślała o tzw. "złotym strzale", czyli świadomym przedawkowaniu. Zakład nic nie pomógł, jego efektem była ucieczka dziewczyny. Nawet "złoty strzał", nie okazał się złotym. Christine rzeczywiście przedawkowała, lecz przeżyła. Inicjatywę przejęła matka, która za wszelką cenę chciala pomóc swej córce. To ona pierwsza odkryła, że jej dziecko jest uzależnione. Zdecydowała się na bolesny dla niej krok. Wysłała Christine do rodziny w Zachodnim Berlinie, gdzie rzekomo fala norkomani nie była poważna. Jej działanie dało rezultat, w końcu jej marzenie o wyzdrowieniu córki stało się realne. Z dawnej narkomanki stała się zupełnie inną osobą, przejżała na oczy. Jednak i tam o zupełnym wyzdrowieniu nie można powiedzieć. Proceder narkotyków był i tam widoczny... Christine i tam sporadycznie paliła haszysz, jedak zdała sobie sprawę, że na tym świecie istnieją jeszcze jakieś wartości, dla których warto się poświęcić, znacznie lepsze od narkotyków. Dzięki tej książce moja wiedza na temat narkotyków znacznie się powiększyła, polecam przeczytać... To co słyszycie o działaniach narkotyków w mediach, to jedynie czysta teoria. Naprawdę warto uświadomić sobie, jak jest naprawdę w tej kwestii. Dzięki tej książce, to może stać się znacznie postsze. Bynajmniej dla mnie tak wlaśnie było. Narkomani, to nie koniecznie ludzie bez skrupułów i moralnego kręgosłupa, to ludzie z problemami znacznie poważniejszymi od naszych. Pewnie teraz nasuwa się pytanie, więc czemu się wogóle za to świństwo zabierają i póżniej żałują? Oczywiście z głupoty i presji otoczenia. Wydaje się im, że ucieczka od rzeczywistości i problemów w taki sposób będzie najlepszym rozwiązaniem. To poważny błąd, który staje się później ich sumieniem i prowadzi do powolnej śmierci w mękach. Christine możemy zestawić, jako reprezentantke środowiska narkomanów, jednak dzięki niej można zrozumieć, że nie watro zaczynać takiej przygody. Bohaterka tej książki oczekiwała jedynie zrozumienia, co często podkreślała osoby, z która mogłaby się wygadać. Dziś trudno znaleźć kogoś takiego. Oczywiście znalazła takich przyjaciół w środowisku narkomanów, gdzie wszyscy się rozumieli i posiadali podobne poglądy, byli w takiej samej sytuacji... Ciekawi mnnie tylko jedno, czy z perspektywy czasu przeżycia Christine podbudowały ją i powrót do heroiny stał się czymś odległym i niemożliwym czy wręcz przeciwnie. Być może nadal rozpoczęła swe podwójne życie i pewnego dnia jej rodzice przeczytali o jej śmierci w publicznej ubikacji, gdzie dobrowolnie "władowała sobie złoty strzał" na pierwszej stronie jednej z gazet... "Jedyną drogę prowadzącą na dno kopalni chcielibyśmy wysadzić w powietrze. Bo i tak nie mielibyśmy ochoty wrócić kiedykolwiek na górę."
Tu drobna poprawka. Już wiem, że Christina F. żyje. A oto co po chwili szukania w internecie znalazłem na temat jej osoby:
Christiane Vera Felscherinow (ur. 20 maja 1962 w Hamburgu) - niemiecka aktorka i piosenkarka. Stała się znana się za sprawą książki "My, dzieci z dworca ZOO", której jest główną bohaterką (Christiane F.) i narratorką. W wieku 12 lat zaczęła palić haszysz, a kiedy miała 13 lat po raz pierwszy wstrzyknęła sobie heroinę dożylnie. Pieniądze na narkotyki zarabiała przez prostytucję - szczególnie pod dyskoteką Sound i na Dworcu Zoo. Obecnie mieszka w Berlinie wychowując swojego syna. Ojciec Jana- Nilasa nie żyje, był oskarżony o posiadanie heroiny i kradzieże. Drugi bohater książki, chłopak Christiane - Detlef żyje w Berlinie ( w Spandau) razem ze swoja dziewczyną. Prawdopodobnie pracuje jako kierowca autobusu. Udało mu się wyjść z nałogu.
Zdjęcia Christine w mlodości z okresu, gdy była uzależniona i zdjęcie aktualne:
 
|
|
Komentarzy:
10
|
|
2007-02-19
Mój powrót na blogu? (jednak, czy do końca)!
|
Witajcie wszyscy fani Green Day!
Minęło bardzo dużo czasu od momentu zamiesczenia na tym blogu mojej ostatniej notki... Obiecywałem sam sobie, iż wreszcie napiszę tu coś nowego. Nie zawsze dotrzymywałem swoich przyrzeczeń, no i przeciągło się to już tak kilka miesięcy. Miałem pisać w każdej wolnej chwili, w święta, jednak nic z tego nie wyszło. Dopiero feriie, które już trwają dla mnie tydzień, umożliwiły mi napisanie tu czego kolwiek. Wieć zaczynam... Otóż poprzez czas mojej ,,krótkiej,, nieobecnośći, zarówno u mnie jak i u mojego najlepszego zespołu się wydarzyło, oj się wydarzyło! Co do Green Day (bo o nich powinienem tu wyłącznie pisać), naprawdę nie chcę pisać. Po przeczytaniu tego wcześniejszego zdania zapewne myślicie teraz; "czyli już od lubił słuchania GD, skoro nie chce o nich nawet wspominać..." Otóż nie, nie, zupełnie nie! Wręcz przeciwnie, przez ten cały czas miałem możliwość nie ograniczać się wyłącznie do słuchania ich muzyki. Do mojego ulubionego gatunku muzycznego, jakim jest rock i wszystko do niego podobne, dołączyło jeszcze paru innych wykonawców (ale o tym zachwilę). Tak więc wspomnę tylko kilka ważnych wydarzeń w zielonym świecie m.in. nowy piosenka jak i klip do niej wykonany wraz z zespołem wszystkim znanym od lat U2. Co do tego nowego utworu wykonanego wspólnymi siłami dwóch (prawdopodobnie jednych z największych liderów muzyki rockowej. Co ja mówię?! Ja to wiem! Tak mogę napisać, zdecydowanie najlepszych!) teamów, chciałbym wypowiedzieć swoje zdanie, w końcu po to właśnie założyłem blog, aby to robić. Tak wię już przechodzę do sedna, otóż wiemy wszyscy jakie utwór ten ma przesłanie, jednak mimo to chciałbym zadać wam pewne pytanie, na które chciałbym poznać waszą opinię. Jak Wy uważacie, Czytelnicy mojego bloga, czay fan jakiegokolwiek zespołu powinien lubić i słuchać wszystkie kawałki swojego utworu, bez względu na własne zdanie o nim? Proszę, napiszcie mi na to konkretną odpowiedź! Być może większość z Was już dawno domyśliła się, czemu zadałem takie pytanie... Otóż oświecę Was, pisząc to dużymi literami ujmująć to nieco delikatnie: UTWÓR THE SAINTS ARE COMING NIE TRAFIŁ DO MNIE SZCZEGÓLNIE! Widzicie to? Tak? Ciekawy jestem jaka jest teraz wasza reakcja na to (ująłem to ,,zbyt delikatnie,,). Może powinienem szczerze, powiedzieć rzucająć tu właściwymi określeniami, które nasuwają się mi teraz do głowy. Nie zrobię tego! Pewnie napiszecie w komentarzach stwierdzenia typu: ,,zrób lepszy, to się przekonamy, (...)". Lubie poprostu uprzedzać fakty, które zapewne nastąpiłyby. Czy nie mam racji?... Dobrze powtórzę się, utwór ten ma głębokie przesłanie, wiem o tym, jednak jego muzyka nie sprawiła, że słuchałem go dwadzieścia cztery godziny na dobe, jak miało to miejsce z American Idiot, czy moim ulubionym Jezusem. To by było na tyle co miałbym do powiedzenia o tej kwestii. Chciałbym przejść do kolejnej, przeczytałem w ,,pewnym,, brukowcu artykuł o nazwie: (mogę trochę przekręcić, wię poprawcie mnie) "Czy Green Day boją się porażki swojej kolejnej płyty?" Otóż z żadnym drzeniem rąk na klawiaturze piszę, tak i to wiadome. Jednak uważam, że nie jest nikt, ani nic w stanie zgasić gwiazdy albumu American Idiot. Ten album zapamiętamy zawsze i już na zawsze. Mówię tu o prawdziwych fanach, a nie o pseudo, którzy wyłącznie robią to na pokaz. Ja nie chcę widzieć lepszego, chę dobrego albumu, który i tak wiadomo większości z nas przypadnie do gustu. Krążka AI, nie jest nic w stanie pobić. Wszyscy, gdy tylko myślimy o tym zespole, od razu widzimy przed oczami czerwony granat, okładkę płyty amerykańskiego idioty. Tak już właśnie zostanie, i tyle! Jednak z całym szacunkiem życzę zespołowi odniesienia kolejnego sukcesu, ja w to wierzę ... No i znów złamałem obietnicę, powiedziałem, że nie będę pisać o Green Day. Nie dotrzymałem słowa, wiem, ale tego nie można było nie zrobić. Temat GD zamykam w tej notce. Jeśli kogoś interesuje mój temat, to napiszę tu i parę skromnych zdań o mnie. Na blogu nie było żadnego wpisu już od ponad przeszło (ile?), wiem to zbyt długo. To, że przez ten czas nie odwiedzałem swój własny blog internetowy, to wcale nie znaczy, że to dlatego, iż nie miałem co pisać, nie miałem pomysłu, itp. Wręcz przeciwnie, wydarzyło się dużo rzeczy, spraw, które to sprawiły moją nieobecność tutaj. Mogę śmiał to usprawiedliwić, moim brakiem wolnego czasu. O tych właśnie wydarzeniach nawet nie chcę wspominać, gdyż blog oglądają zapewne osoby, które osobiście nie chciałbym, aby to robili. Jednak w wielu przypadkach chciałbym, żeby było przeciwnie. Pomimo to, jednak jestem na to wszystko obojętny. Być może trochę w tych kilku wcześniejszych zdaniach namieszałem, ale naprawdę nie próbujcie zastanawiać się o co może chodzić. po prostu nie traćcie nawet czasu na myślenie.

Chciałbym Wam wszystkim podziękować za komentarze pod ostatnim wpisem. Nie był to rekord, jednak dzięki nim zrozumiałem kilka drobnych szczegółów, być może nie zauważyliście szczególnych różnic. Wierzcie, drobne szczegóły i już wszystko wygląda zupełnie inaczej. Także dzięki Wam jeszcze raz. Chciałbym jeszcze napisać coś ważnego. To, że napisałem tę notkę wcale nie oznacza zupełnie wielki powrót po tylu miesiącach. Nie mogę obiecać, że już za tydzień, dwa, czy trzy pojawi się nowa notka. Nigdy nie obiecuję niczego bez wcześniejszego pokrycia., że jestem w stanie tego dotrzymać. Wiem jedno napewno, będę się starać, aby odwiedzać regularnie wasze blogi. Dlatego też, proszę o informowanie mnie o Waszych nowych notkach. Przynajmniej Was nie oleję i nie zrobię tego napewno powtórnie, jak innych :(. Więc jak wspominałem na początku o nowych zespołach, które dzięki swojej, często odmiennej muzyce, były w stanie przyciągnąć moją uwagę... Chciałbym, abyście zapoznali się z nimi nieco bliżej poprzez ich teledyski (do których to zamieszczam linki). Zapewne część już dawno o nich słyszała, oto i one:
Peaches- jest jedną z czołowych artystek współczesnej sceny elektronicznej. Naprawdę nazywa się Merrill Nisker i pochodzi z Toronto, chociaż podobno ma polskie korzenie. W 2000 roku przeprowadziła się do Berlina i wtedy po wielu próbach przyjęła pseudonim Peaches. Odkryła też, że to właśnie electroclashowe melodie i wulgarne treści są jej powołaniem.
link do teledysku Peaches: "Kick It", który najbardziej mi się podoba- kliknij tutaj!
30 Seconds To Mars - amerykański zespół rocka alternatywnego założony przez aktora i wokalistę Jareda Leto, szerzej znanego z filmu Requiem dla snu i jego brata Shannona. Grupa zaczynała jako mały rodzinny projekt. Sprawa jednak nabrała szybszego tempa, gdy do zespołu dołączył Matt Wachter. Problemem stało się znalezienie właściwego gitarzysty. W końcu znaleziono Tomo Milicevica, który jak się okazało idealnie spełnia swoją rolę.
link do teledysku 30 Second To Mars: „The Kill”, waty obejrzenia- kliknij tutaj!
Evanescence - amerykański zespół, grający rock z elementami metalu, rocka gotyckiego oraz wpływami innych stylów muzyki, uformowany w 1996 roku. Nazwa zespołu w języku angielskim oznacza efemeryczność - przelotność, zanikanie. (tej wokalistki w zasadzie to nie muszę Wam przedstawiać za bardzo. Napewno zdecydowana większość już od dawna jak i ja słucha jej kawałków)Założycielami zespołu są wokalistka Amy Lee oraz gitarzysta i autor piosenek Ben Moody. Poznali się oni na obozie wakacyjnym w Arkansas.
link do teledysku Evanescence: "Call me when you're sober"- kliknij tutaj!
Ciekawi mnie, jak podobają się Wam te klipy szczególnie dwóch pierwszych wykonawców wspomnianych wyżej. Mam nadzieję, iż wasze komentarze nie ograniczą się wyłącznie do ich właśnie oceny. Liczę na Was!
Chciałbym jeszcze korzystając z okazji pozdrowić trzy fajne, fajne, super fajne osoby: Agatę, postrach cyberków znaną również pod pseudo agusia, Kaśkę, ty też byłaś wtedy naprawdę 3xspox <lol2> :). Więc kiedy znów to robimy? No i dla extra koleżanki Iwony, chyba to czytasz (mam nadzieję). |
|
Komentarzy:
14
|
|
2006-09-01
They're back in the studio!?.... & Billie Joe Armstrong Les Paul Junior!!:), czyli nowa seria giterek Gibsona
|
Słyszeliście, Green Day zrobili sobie też wakacje!!!! Billie, Mike i Tre wrócili właśnie z letnich wakacjii bowiem pracują teraz ciężko nad nowymi materiałami do następnego albumu. Na oficjalnej stronie piszą abyśmmy się przygotowali na więcej newsów o Green Day w następny tydzień.

No i teraz też jedna z ważniejszych zielonych newsów, a mianowicie chodzi o to że:. Jeden z większych producentów gitar "Gibson" ma zamiar wprowadzić na swój rynek model o nazwie "Billie Joe Armstrong Les Paul Junior", oczywiście na cześć Billego. Model zaprojektowany w zamkniętej współpracy z Billie Joe, gitara jest umodelowana dokładnie po "Floydowskiemu,” oryginał Billie Joe 1956 Les Paul Junior. Z mahoniowym "ciałem" i szyją, no i sprzętem komputerowym z niklu, "Billie Joe Armstrong Les Paul Junior" łączy najlepsze cechy nowoczesnych kształtów. Jednym słowem jest to specjalnie zaprojektowana gitara, godna imienia Billie Joe... Co do cen, nie są one jeszcze zatwierdzone, ale już teraz można powiedzieć, że cena ich zapewne nie będzie nawet... średnia.. Każdy zapewne fan chciałby zagrać sobie na takiej gitarce no chociaż potrzymać ją w rękach (ja zaliczam się do tych osób chyba pierwszy hehe, tyle że ja bym już jej chyba nieoddał,... hm
m nie nigdy!!!!)... tu daję foto tej gitarki: oto i ona:
 
To by było na tyle dzisiaj, aha ludzie wykorzystajcie chociaż ten piątek, który dostaliśmy za free...:)&&&&& A na zakończenie, żeby było ładnie to dam króciutką biografię oficjalnych i nie tylko członków Green Day. Zauważyłem, że na wszystkich blogach (nie do konca na wszystkich, ale co tam...) ona jest od dawna, więc czemu mój blog miałby odstawać od waszych? no nie!?:))) wię oto i ona:

Billie Joe Armstrong urodził się 17 lutego 1972 roku w San Pablo w Kalifornii,ale dorastał w malenkim Rodeo kilka mil od Berkeley. Był najmłodszym z sześciorga rodzeństwa. "Moja mama wobez każdego kolejnego dziecka była bardziej troskliwa". BJ swój kontakt z muzyką rozpoczął w wieku 5 lat kiedy to występował w szpitalach. Wtedy włąsnie napisał swoją pierwszą piosenkę pt. "Look For Love". Jego matka była kelnerką, a ojciec - kierowcą cięzarówki a także perkusistą jazzowym. Zmarł tragicznie na raka kiedy Billie miał 10 lat. Jego ostatnim prezentem dla syna był błekitny Stratocaster na którym BJ gra do dziś. Nauczyciele Billie'go nie rozpoznali w nim talentu "Do tej pory nie umiem czytać z nut, znam tylko trzy akordy" - mówi BJ - "ale to mi w zupełności wystarcza".
Przyszły członek Green Day'a uczył się najpierw w John Sweet High School w Crockett, a później w Pinole Vailey High School gdzie Green Day, jeszcze jako Sweet Children grywali od czasu do czasu mini koncerty. Nauczyciel z tejże szkoły, John Goar tak go wspomina: "Nie pamiętam czy był dobrym uczniem - czy odrabiał lekcje, czy miał dobre stopnie. Ale pamiętam ze był miła osobą - miał dobre układy ze wszystkimi, może z wyjątkiem wicedyrektora" On sam jednak ma nieco inny pogląd na te sprawe: "W budzie byłem niewidoczny. Nie istniałem." A sama szkołę wspomina z pogardą: "Wszystko czego się w zyciu nauczyłem i co zobaczyłem, zawdzięczam muzyce. Nie miałem innej edukacji." Ostatecznie BJ porzucił szkołe w klasie maturalnej
Billie Joe zetknął sie z muzyką punkową dzięki swoim braciom Eric'owi i Matt'owi którzy co weekend odwiedzali ojca. "Przynosili te wszystkie nowe taśmy, pamiętam jak słuchałem "Too Fast For Love" Motley Crue'a kiedy miałem 11 albo 12 lat. Zaczynali wprowadzać mnie do Punk Rock'a.". jak sam twierdzi, polubił punk, bo w przeciwieństwie do kolegów i nauczycieli, zespoły punkrockowe mówiły mu prawde o zyciu.
Pewnego dnia kiedy miał 11 lat spotkał Mike'a w barze. Zaczęli rozmawiać o Heavy Hetal'u i od tamtej pory zostali najlepszymi kumplami. Niedługo potem zdecydowali sięo stworzeniu własnego zespołu Sweet Children ( w późniejszym okresie przemianowanego na Green Day)
Po wydaniu płyty Dookie i jej niekwestionowanym sukcesie, w lipcu 1994 BJ ożenił się z Adrienne Nesser, fanka Green Day'a z Mankato w Minnesocie - dyplomowana pania socjolog. Dzień po ślubie Adrienne oznajmiła swiezo poslubionemu męzowi, że jest w ciąży. Tym sposobem Joey przyszedł na świat w marcu 1995. Kolejne dziecko przyszło na świat 12 września 1998 - Jacob Danger. Bj wraz z żona prowadzą mała wytwórnie płytową Adeline Records.
Zapytany w 1998 roku prze Rolling Stone i Spina,o ulubione płyty, ksiązki i filmy wymienił film Meatballs, czyli Pulpety Ivana Reitmana (Lubię scene, kiedy biora chłopaka,który głosno chrapie i śpiącego umieszczaja na drzewie. Mike i Tré kilkakrotnie zrobili mi cos takiego podczas tras Green Day), powieśc Buszujący w Zbożu J.D. Salingera (Nauczyciele próbowali mnie zmusić bym ja przeczytał, więc oczywiście tego nie zrobiłem, ale wpadła mi w rece później i ,o ironio, okazało się, że dotyczy właściwie buntu), album The Sum Session Elvisa Presley'a' (To pierwsza płyta jaką kupiłem w zyciu).
ZESPOŁY W JAKICH UDZIELA SIĘ BILLIE: Corrupted Morals, Blatz, Rancid, The Infuents, Goodbye, Radio
 
Mike Dirnt, czyli... Michael Pritchart bo tak brzmi jego prawdziwe imię i nazwisko, urodził się 4 maja 1972 roku w biednej rodzinie. Jego matka była uzależniona od heroiny w efekcie czego odebrano jej prawa rodzicielskie i oddano Mike'a do adopcji. Przygarnęli go Indianka i jej biały mąz, jednak gdy Mike miał 7 lat jego przybrani rodzice rozwiedli się i po siedmokrotnych zmianach opiekunów, trafił wraz ze swoja starsza siostrą z powrotem do Indianki, która uważa za jego matkę. Już w wieku 15 lat usamodzielnił się i zamieszkał w starej ciężarówce,a potem wynajmnował za 250 $ miesięcznie, pokój u matki Billiego i zatrudnił się jako pomocnik kucharza w Rod's Hickory Pit w Vellejo. W tym samym miejscu w którym pracowała matka BJ. Jakiś czas później zamieszkał w Kalifornijskim Oakland co opisał w piosence 'Welcome to Paradise'.
Matkę Indiankę która go wychowywała, wspomina jak najlepiej - za pierwsze pieniądze zarobione w Green Day (za album Dookie) kupił jej dom. Nawet najbardziej przykre doświadczenia z okresu dorastania wspomina pozytywnie; mówi: Nauczyły mnie mysleć za siebie. Moja matka (indianka) nienawidziła białych, ale kochała mnie. Co już wtedy dało mi pojecie o źródłach nienawiści.
Zanim zaczął grac na basie, próbował różnych instrumentów: pianina, gitary elektrycznej.
W 1996 roku ożenił się ze swoją dziewczyną Anastasi'ą. W 1997 urodziła im się córka, którą nazwali Estelle-Desiree. Jednak bycie Mike'a w zespole wywierało zbyt dużą presję na małżeństwo więc się rozwiedli. Drugie małżeństwo również zakończyło się rozstaniem. Mike jest współwłaścicielem kawiarni Rudy Can't Fail Cafe' w mryville w Kalifornii.
ZESPOŁY W JAKICH UDZIELA SIĘ MIKE: Squirtgun, Crummy Musicians, Dodaje też, że dzieki temu stał się typem mediatora - kogos, kto potrafi pogodzić zwaśnione strony. A sztuka ta przydaje się w zespole. Mike jako jedyny z zespołu ukonczył szkołę średnią.

Tré Cool urodził się w Niemczech jako Frank Edwin Wright III, 9 grudnia 1972. Dorastał w górach Mendocino. Jego ojciec (weteran z Wietnamu, pilot smigłowca) budował domy w tej okolicy i tak poznał Lawrance Livemore'a (własciciela wytwórni dla której Green Day nagrali dwie pierwsze płyty) u którego później Tré grał w zespole. Miał wtedy 12 lat, a zespół nazywał się The Lookouts.
Można by rzec że Tré miał wyjątkowo nie-punkowe dzieciństwo. Dorastał w szczęsliwym domu: Miałem własny pokój, cała uwagę skupioną na mnie i bebny w które mogłem walić całymi dniami.. Podobnie jak Mike, nie od razu zaczał grac na tym instrumencie na którym obecnie gra w Green Day'u'. Wspomina: W wieku dziewięciu lat zaczałem grac na skrzypcach, ale żaden z dźwieków, jakie udawało mi się wydowbyć, nie jarał mnie, więc rzuciłem je w kąt. Ale już wtedy wiedziałem, że granie na bębnach na pewno by mi się spodobało. Miałem sasiada który był perkusista w zespole punkowym i podobało mi się jak grał. Powiedziałem staremu "Zostane bebniarzem". A on próbował mnie zniechęcić: "Owszem, jęsli potrafisz jednocześnie głaskac się po brzuchu i po głowie, skakac na jednej nodze, a drugą w wyskoku zataczac koła i powtarzać: Ślubuję posłuszeństwo...Ale potem spróbowałem i po prostu mi wyszło..."
Jego pierwszym zespołem było The Lookouts, założonym przez wspomnianego już Lawrenca Livermore'a'. A ponieważ dla wytwórni L.Livermore'a nagrywał Green Day, Tré Cool zaprzyjaźnił się z Bj i Mike'em. Kiedy John Kiffmeyer opuścił szeregi grupy, Tré zajął jego miejsce. Chociaż grał profesjonalnie od dwunastego roku życia, rozważał tez inne pomysły na zycie, m.in krótko uczęszczał do szkoły klownów prowadzonej prez Wavy'ego Gravy'ego, jednego z zapowiadających na festiwalu Woodstock '69'.
W 1995 roku poślubił Lisea Lyons, ma z nią córkę Ramone. Jednak po pewnym czasie się rozwiedli. W 2000 roku zawarł związek małżeński z Claudią Cool który zakończył się identycznie, i z nia ma syna Frankito (urodzonego w 2001). Przez kilka miesięcy był w nieformalnym związku nawet z Christina Aquillerą, ostatnio widywany z Donna C - perkusistką The Donnas.
ZESPOŁY W JAKICH UDZIELA SIĘ TRÉ: Samiam, The Lookouts,

Al Sobrante Bardzo trudno znaleźc jakąkolwiekk informacje o biografi Al'a Sobrante. Często jest zapominany w biografii Green Day'a. Odszedł z grupy w 1991 roku, po nagraniu pierwszego albumu "1,039 Smoothed out Slappy Hours". Wybrał college. Pochodzi z El Sobrante, stąd jego pseudonim. koledzy z zespołu mówią, ze Al miał w młodości bardzo cięzki wypadek którego konsekwencja była amnezja.
Al Sobrante nie udziela się obecnie w żadnym zespole. Porzucił muzyke w 1994 roku, gdy ożenił się z wieloletnią przyjaciółką Greta i zamieszkał z nią w San Francisco.

Jason White urodził się 11 listopada 1973 roku w Little Rock, stolicy stanu Arkansas. Z Billie'm Joe spotkali się kiedy zamieszkał w Bay Area. Szybko zostali przyjaciółmi i wpadli na pomysł, żeby zalożyć małe studio nagraniowe. Tak też się stało. Wciągneli w cały interes Adrienne (żonę BJ), Jim'a Thiebaud'a oraz Lynn Parker'a i umieścili studio w piwnicy w domu Billie'go. Nazwali je Adeline Records. Poza tą współpracą Jason wraz z Billie'm grali w jednej kapeli Pinhead Gunpowder. Pan White wstąpił do niej w 1995 roku by zastąpić Mike'a Kersh'a. Na wydaną w 1999 roku płytę 'Shoot the Moon' napisał piosenkę 'Cabot Girl'. Chcieli jednak spróbować czegoś nowego. Wymienili nieco skład, ruszyli w trasę, a już w rok później wyszła kolejna płyta, która okazała się jedną z najlepszych w ich karierze.
Tym czasem rok 2000 to u Green Day'a okres prac nad płytą 'Warning'. Billie Joe zaprosił więc Jasona, aby ten pomógł im tam, gdzie potrzebne były dwie warstwy gitar. To był swego rodzaju początek jego ścisłej współpracy z zespołem. Od tej pory jeździł z nimi na wszystkie trasy koncertowe, grał z nimi koncerty. Jednak obaj panowie zastrzegają, że Jason jest tylko pomocną dłonią i nie ma mowy o tym, żeby kiedykolwiek stał się oficjalnym członkiem zespołu.
Sympatia jaką zespół darzy Jasona zaowocowała tym, że pan White pojawił się w dwóch klipach Green Day'a, a mianowicie w 'When I Come Around' (to ten gość, który całuje się z dziewczyną koło samochodu) i w 'Wake Me Up When September Ends'.
ZESPOŁY W JAKICH UDZIELA SIĘ JASON: The Influents, Pinheadgunpowder, The Big Cats, Chino Horde

|
|
Komentarzy:
34
|
|
2006-08-23
American Idiot, platyną?!!!!!!!
|

Witajcie!!!!!!! nom już tylko trochę brakuje do 200 komentarzy hehe do dzieła, za równo kto dadwusetny znów dam duuużo komentarzy!!! PIszę z nudów tę notkę bo w domu niemam zupełnie co robić ledwo co wstałem z łóżka hahaha no dobra koniec z tym pierdoleniem hmmm:) dzienkx za all komantarze, które tu dajecie, jeśli ktoś zauważył od pewnego czasu szukam płytki ktoś tu naskrobał, że jest w jej posiadaniu, no ale nieodezwał się do mnie jak dotąd eee tam mniejsza o to.....

 Czy słyszeliście nowe info, mianowicie o tym że Green Day ze swoim krążkiem American Idiot zdobyli już tytuł platynowej płyty... napewno słyszeliście. Kilka dni temu RIAA podało, że album 'American Idiot' uzyskał tytuł platynowej płyty. Jak wiadomo do zdobycia platyny w Stanach Zjednoczonych potrzeba sprzedać 1.000.000 egzemplarzy, przecież tu dużo.. ale nie natym musi się skończyć jeśli do wydania nowej płyty uda im się sprzedać 10.000.000 płyt American Idiot otrzyma tytuł diamentowej płyty co zresztą byłoby wielkim wyczynem na co też zresztą zbytnio Green Day niemają co liczyć to naprawdę rzadko się zdarza!!!:))

Jeśli wejdziecie na oficjalną stronkę Green Day w dziale news, można przeczytać, że za pare dni będziemy obchodzić rocznicę IDIOT CLUB. Jesteście tam zapisani?... Napisali, że teraz będą coraz to bardziej udoskonalać projekt Idiot Club. Pradopodobni jeśli zapiszemy się w dzień rocznicy można liczyć na jakieś pamiątki, upominki czy coś w tym stylu, rejestrując się można poznać więcej szczegółów na ten temat... Ja osobiście już dawno chciałem należeć do Idiot Clubu, który jest klubem dla wszystkich, którzy czują się normalni inaczej, jeśli właśnie tacy jesteście na co czekać dołączcie się. He ale gdy zobaczyłem że trzeba wpłacić 20$, aby być członkiem klubu przerwałem rejestrację he ale może wy będziecie chcieli. Nie wiem ile to jest dokładnie na polskie, bo nie interesuje sie kursem dolara ale to będzie chyba gdzieś około 60 polskich złotych... Jeśli chcecie dołączyć, kliknijcie w obrazek podspodem najlepiej odrazu w napis "join":)... to tyle narazie papa wszystkim!!!!

|
|
Komentarzy:
57
|
|
2006-08-15
Whassup!!!
|
Klip 'Jesus Of Suburbia' został nominowany do nagrody Kerrang Awards w kategorii Najlepszy Teledysk. Wśród konkurentów znalazły się takie zespoły jak Muse, AFI, Fall Out Boy i Red Hot Chilli Peppers. Rozdanie nagród odbędzie się 24 sierpnia. bla bla bla....
Witajcie no no chciałem tylko trochę ponad 50 komentarzy, ale już jest ich blisko 60 hahaha dzienki for all za nie! No i na początku szczególne dzięki 4 Basic dzienx że najwięcej tu komkujesz:)!....

Dlaczego teraz robi sięt u dużo detektywów haha zauważyłem, że dużo osób zastanawia się nad śmiercią Kurta Cobain'a? hmmm ja zdecydowanie sądzem, że to poprostu morderstwo i tyle co chciałem o tym wszystkim powiedzieć pozdro dla was!!

no następne info: Już w przyszłym roku na letnich festiwalach muzycznych będzie można zobaczyć film dokumentalny przygotowany przez Johna Roeckera (to ten pan, który kręcił Live Freaky Die Freaky) pt. 'Heart Like A Hand Grenade'. Zobaczycie w nim cały proces powstawania ostatniego albumu zespołu.:) to tyle

Ha zauważyłem, że w komentarzach pytacie o różne rzeczy. Po pierwsze niema na tym blogu about me i nie będzie bo to blog o Green Day a nie o mnie!
Tu daję wam majne gg: 881657 chcecie wiedzieć coś o tym kto robi tego bloga piszcie do mnie jak tam sobie chcecie:) Pozdrowień szczególnych nie będzie tylko takie tam ogólne no więc pozdro dla calej bndy blogowiczów haha:) A teraz dam fotkę, którą zdarłem z czyjegoś bloga już nawet nie pamiętam czyjego mniejsza o to, to ta fotka haha ale żenada, tak to jest jak się cyka z zaskoczenia to będzie fota tygodnia nie zaraz miesiąca! to ta z boku no to by było na tyle ide teraz ładować akumulatorki w playerku a wy teraz macie pisać mi tu dużo komentarzy...... czekam... to narqua
|
|
Komentarzy:
44
|
|
2006-08-07
|
Siemka all fanów którzy odwiedzili mojego bloga, to był rekord blisko 50 komentarzy... Nie pisałem dłuugo no bo nie miałem zbytnio czasu, byłem zajęty zupełnie czymś innym, oczywiście chodzi tu o Green Day, znów byłem zajęty robieniem stronki o zielonych... będzie super pisze nową notkę bo to chyba już robi się nudne komentowanie tej poprzedniej. Zrobiłem również new bloga o Green Day tu macie link: www.twodollarbill-greenday.blog.com, czemu taka nazwa pewnie większość fanów wie chodzi tu o to, że gdy Billie chodził do budy sprzedawał jointy za dwa dolary... Zrobiłem tego nowego bloga bo tam będę pisać tylko same newsy O Green Day, a tutaj tylko takie różne głupoty jak ta:) jeszcze nic ciekawego tam nie ma. Pisze od razu, że kolejna notka za około 13 DAYS, czemu tak późno to dlatego, że może już wreszcie skończe tą stronę będzie naprawde greenday'owo!

A teraz daje linka, gdzie będziecie mogli oddać swój głos na Green Day.. Otóż Zielony Dzień dostał nominaję MTV na najlepszy rockowy klip- "BEST ROCK VIDEO" na MTV Video Music Awards 2006 ze swoi klipem do kawałku Wake me up, when september ends.. To nic nie kosztuje!! **>CLICKHERE<** kliknij na ten link, a później poszukaj Green Day wake me up... i napis VOTE. Czy mają jakąś szansę? oczywiście, że TAK trzeba tylko głosować ile wlezie!!

To teraz moja ulubiona część, czyli pozdro for: ... ^^szczególne pozdro for Ani i jej blogasa ^^dla Anety ^^for Dominiki- sorki że niekomentuje, ale coś mi się spiepszyło:(... ^^pozdro dla Diany ^^no i dla super stars for Doly i Andzi! ^^dla nieznajomej, która wysłał mi caluśką płytkę International Superhits, jeszcze raz dzienki odezwij się jak wejdziesz tu...:) ^^a teraz dla całej reszty, o których zapomniałem sory!! przypomnijcie mi to się poprawię!

To by było na tyle, jak pisałem next notka za 13 dniów, czywiście będę przez ten czas komentował wasze blogi:)) także jak tu wróce to chcem to widzieć ponad 50 komentarzy plisss!! (śnij dalej) haha teraz tak sobie pomyślałem dam 10 komentarzy temu kto napisze mi setnego koma to narka*** |
|
Komentarzy:
57
|
|
2006-07-30
Green Day On The Wap! ...:::wap.greenday.w.pl:::...
|
Witam wszystkich punkowców na mojej kolejnej notce. Acha pisze od razu żeby było fajniej dzienki WAM wszystkim za komentarze na moim blogu!!! Tak wogóle to zdziwiłem się że tak dużo tu was weszło że hej! (tak właściwie to byłem tego pewny hahah!!!!) U mnie nic nowego.... U Green Day'ów też, ale tylko do czasu, ale się będzie działo po wydaniu nowej płyty... Troche pracuje nad ulepszeniem bloga, czy mi to wychodzi nie mam pojęcia sami wiecie dobrze (pocieszcie mnie że dobrze żeby mi się humor poprawił ok?) Otóż chciałbym teraz ogłasić super dwie ważne zielone wiadomości. Pierwsza (mniej ważna, zresztą jak tam sobie chcecie możecie sobie to pominąć jak was to nie obchodzi.. :P). Chciałem ogłosić Green Day'ową akcję na rzezcz mojego bloga haha jak poważnie brzmi... Chciałbym wymienić się linkami na swoje blogi...ok? piszcie w komentarzach jeśli to by was obchodziło..  To teraz najważniejsze..(napisze to na zielono) co było tak zresztą powodem że napisałem tą notkę... Napisze tak najpierw zerknijcie sobie na temat notki czego zresztą część nie zrobiła nawet... wybaczam wam!! Tak, tak niepisałem tak długo ponieważ bawiłem się zakładanie strony wap (wiadomo o czym, sorki o kim, czywiście GRD) Jeśli macie telefon (niewiem po co ja to pisze przecież to podstawa) to wystukajcie sobie w waszych przeglądarkach wap w fonach adres wap.greenday.w.pl lub wap.wapgate.pl/greenday (osobiście polecam pierwszy)... ale mniejsza o to. Chyba nieszkoda wam paru groszy z waszego konta poświęccie się pociągnie tylko troche... a w nagrode macie tam tapety za free do pobrania ZA DARMO na wasz telefon prze prze różne.. jest tam duużo ciekawych rzeczy o GRD (czy znacie może jeszcze kogoś kto ma stroną wap o GRD?) ??? No i składam do kupy swoją stronę www będzie superrr, a to dobrze bo w Polsce nie ma ich za dużo już za niedługo ją skończę to mam nadzieję będzie tam chodzić duuuużo punkowców i rocmanów!!!! a jeszcze coś nie wiecie może co jest że nie moge wejść na www.greenday.org.pl? czyżby jakieś kłopoty mieli ...to dobrze w końcu to będzie dla mnie poważżżna konkurencja!!! a tak pozatym to czy ktoś wogóle przeczyłał te notkę!!!!!!???
|
|
Komentarzy:
50
|
|
2006-07-20
????????????
|
cze wakacje tak szybko mijają już prawie połowa:))) trochę się nazmieniało na blogu ale co!!!! chyba jest lepiej. A tu macie linka do super zabawy:P piszecie krwawe napisy co tylkko chcecie i oczywiście krwią hehe zobaczcie sobie!!! Na koniec macie fajną fotkę Green Day 'ów (ciekawe jaki film oglądają, że są tak wgapieni?)

a tak na serio na koniec to pamiętajcie: pokój z wami no i najważniejsze: PUNKS NOT DEAD!!!!!!!!!!
No i znowu bym zapomniał, że miałem dodać linki download albumów Green Day do pobrania za free (znajdują się na serwerze SendSpace) kliknijcie na napis download i na nowej stronie zróbcie podobnie... Oto i one:
American Idiot- download Shenanigans- download Warning- download Nimrod- download Insomniac- download Dookie- download Dookie Demo- download Kerplunk- download 1.039 Smoothed Out Slappy Hours- download
*******miłego zasysania****************
_-_-_WSZELKIE PRAWA ZASTRZELONE-_-_-_ |
|
Komentarzy:
20
|
|
2006-07-10
o co chodzi z tymi gazetami...!!!!!
|
hejka! Włochy mistrzem świata? no cóż tak wyszło, napewno oglądaliście mistrzostwa, ja też!:) Było fajnie, ale się skończyło, liczyłem na zwycięstwo, NIE WŁOCH :( Mecz nie był zwyczajny... ale fajna akcja z tym uderzeniem słynnego francuskiego piłkarza z główki w klatę innego zawodnika ale sie o tym szumu narobiło, że hej  Ale nie o meczu jest ten blog, wracam do ważniejszych spraw, czyli Green Day! Ostatnio tak sobie wywnioskowałem, że pomimo tego że w Polsce GRD jest tak bardzo popularny, ta sama zasada nie tyczy się naszych gazet... Już piszę o co mi biega.. JEST ZDECYDOWANIE MAŁO O GRD W NASZYCH GAZETACH (jeśli tak to można ująć w jednym któtkim zdaniu)!:) Zielony Dzień pojawi się co prawda raz na jakiś czas w BRAVO jakieś info lub plakacik, (nie pisze że w innych gazetach nie ale zdevydowanie za mało!! jak na ich sławę!) Wszędzie widze tylko same pojebane kretyństwa, typu Tokio Hotel, Blog27, szkoda pisać, Na nich to potraficie poświęcić całą gazetę albo wydawać numery specjalne, a GRD to co? jest o wiele dłużej niż te wszystkie teamy, które zyskały sławę przez protekcję!!! co z wami!! ( chodzi mi tu o wszystkie gazety, które poświęcają strony muzyce.. dla sproszczenia) szkoda pisać.... nie wiem jak wy o tym myślicie, ale to normalnie nienormalne.... to tyle narazie |
|
Komentarzy:
8
|
|
2006-07-09
siem ...:::d(-_-)b:::...
|
hej, ale sie cholernie nudze, jest tak nudno jak nigdy.....::)))))))))))) Już niemoge się doczekać nowej płyty Green Day, prawdopodobnie powstało już kilka wersji demo kawałków, które prawdopodobnie znajdą się na krążku. Ciekawe, czy powtórzą sukces Amerykańskiego Idioty... Suuper by było gdyby ktoś miał te dema, no ale o tym można sobie tylko pomarzyć i trzeba czekać.... A tutaj macie krótki filmik w którym jest masa zdjęć Zielonego Dnia, naprawde super, zerknijcie sobie (może nie wyświerlić się czasem playerek, ba mam jakieś kłopoty z html....) No nic nie widze że nie da rady w interii zawsze są jakieś kłopoty.... To macie chociaż linka
kliknijcie tutaj
|
|
Komentarzy:
3
|
|